No to już będzie troszkę bardziej wiosennie. To znaczy nadal jem to, co zima, ale potrawy juz nie sa tak długo gotowane co zimą, dodaje mniej pzrypraw i skrapiam wieksza ilością cytryny. Ale jak to się przedstawia w realu, przedstawiam w moim menu
Idź przez życie z dzielną minką, bądź jak zawsze zuch dziewczynką!
środa, 13 marca 2019
poniedziałek, 25 lutego 2019
Relacja ze spotkania "Wymień swój mózg i ciało na wiosnę :-)"
No i w piątek rano odbyło się spotkanie p.t „Twoja wiosenna
wymiana mózgu i ciała na wiosnę”. Minęło dwa dni a ja jeszcze jestem pod
wrażeniem, jeszcze emocje ze mnie nie zeszły.
poniedziałek, 11 lutego 2019
poniedziałek, 14 stycznia 2019
Menu styczeń
Ok. Dzisiaj poniedziałek 7 stycznia i staruję z zapisywaniem mojego menu z bieżącego tygodnia. Od razu przepraszam za jakość postu, ale przez zdjęcia troche mi się to porozjeżdżało.
niedziela, 13 stycznia 2019
Wymień mózg i ciało na wiosnę-spotkanie we Wrocławiu
Zapraszam na spotkanie we Wrocławiu ze mną, dzięki któremu (to znaczy dzięki powierzonym Tobie zadaniom kulinarnym i nie tylko) odzyskasz radość, zwiewność, odtrujesz mózg, organizm, poprawisz sylwetkę, poczujesz się lekko i być może odzyskasz zdrowie i samą/samego siebie na nowo.
Oto szczegóły:
poniedziałek, 10 grudnia 2018
Menu grudzień
No i startujemy. Na co w tym tygodniu miał ochotę mój organizm? Zdjęcie mówi samo za siebie. Takie eksperymenty pod koniec tygodnia :-)
czwartek, 29 listopada 2018
niedziela, 25 listopada 2018
Pytanie Czytelniczki na temat candidy
Dzisiaj jedna ze wspaniałych Czytelniczek z facebooka, zadała mi pytanie:
„Iza , a skąd czerpałaś wiedzę, co wolno a czego nie przy candidzie ? Na internecie pisze , że powinniśmy jeść produkty o niskim indeksie glikemicznym , że należy zrezygnować z ziemniaków , warzyw , które zawieraja dużo skrobi np dynia . A ja właśnie lubie ziemniaki z duzo ilością masła klarowanego czy zupe krem z dyni ....”
sobota, 24 listopada 2018
Nie ma co! Trzeba działać! - rozliczenie 2017 roku
Listopad 2017
No właśnie. Nie ma co! Trzeba działać! Wczoraj z mężem jak dzieci usnęły usiedliśmy sobie na spokojnie i stwierdziliśmy, że musimy przeorganizować nasze życie. No właśnie. Tak się tym wszystkim nakręciłam, że wstałam dzisiaj o 4:30 i poszłam potruchtać i wykonać kilka ćwiczeń oddechowych. 15 min świeżego powietrza a człowiek czuje się jak nowo narodzony.
piątek, 23 listopada 2018
Plan na 2019 Kierunek, Cel, Koncentracja, REALIZACJA
No dobra. Trzeba ruszyć porządnie z kopyta! Yyhaaaa! 💃Nie ma czasu do stracenia. Trzeba brać byka za rogi i zabrać się w końcu za realizację marzeń. Już TERAZ mam zamiar się za nie zabrać, bo realizacja ich, daje mi ogromną satysfakcję. Ale nic się nie zadzieje, jeśli nie będę intensywnie i skutecznie działać!!!
wtorek, 30 października 2018
sobota, 13 października 2018
Konferencja na temat candydozy i alergii
I tak szybciutko.
Zapraszam na konferencję o candydozie i alergii do Poznania 20 października 2018 do budynku Sky Nobel. Spotkanie będzie trwało od 9:00 do 17:00 Bilety można kupić online do 14 października ale być może będzie można jeszcze je kupić w dniu konferencji.
Obok wyśmienitych lekarzy i specjalistów będę miała i swoje króciutkie wystapienie.
Zapraszam!
Link do wydarzenia
https://www.facebook.com/events/2659374117621361/
Jeśli masz pytania, wejdź na powyższy link i wyślij wiadomość do organizatora.
wtorek, 2 października 2018
poniedziałek, 13 sierpnia 2018
Mamo, spójrz na niebo! :-)
- "Mamo, zobacz a tam jest owca albo koza. Nie, ustalamy, że jednak owca ok?"
- "Ok 😊" odpowiadam
Chwila, której nie zabierze mi NIKT. Można mi zabrać wszystko ale tej relacji z dzieckiem nikt mi nie ukradnie, zabierze, zawłaszczy. To te chwile czynią mnie bogatą i to o nich będę pamiętać, wspominać będąc staruszką. Co tam błyskotki, czysta kanapa....fe! Głupie bzdury. To te relacje z dzieckiem-prawdziwym cudem natury zakorzeniają się głęboko w duszy, sercu, umyśle, karmiąc szczęściem każdą komórkę mojego ciała. Ta autentyczność, prostota, prawdziwe aż po same korzenie relacje, bliskość czyni życie prawdziwym, szczęśliwym, radosnym. I czy potrzebne są do tego drogie błyskotki? Nie! Wystarczy trawa, synek leży na moim brzuchu (czuję jego piękny zapach włosów...cudo!) i niebo. To jest nasz świat, nasza bajka, nasz kod. Tworzyć bajkę w otaczającej nas rzeczywistości? Tak! Dlaczego by nie? ❤️
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
Menu sierpień
W zeszłym tygodniu miesiącu były prawie same warzywa i owoce a w tym bardziej konkretnie. W końcu są strączkowe, troszkę rybki, troszkę orzechów, troszkę jajka...Tak chce organizm-idę za jego głosem. Wykorkowałby, gdyby jadł tylko warzywka i owocki (przynajmniej mój ;-)).
niedziela, 15 lipca 2018
Menu lipiec- czyżby samoistne oczyszczanie, usuwanie pasożytów, zanieczyszczeń jedzeniem?
Jest połowa lipca. I oto na co mój organizm ma ochotę w tym tygodniu. Na gorzkie-potwornie gorzkie i na kwaśne-potwornie kwaśne smaki. Czyżby organizm chciał się naturalnie oczyścić, "coś" zalega? Nie wiem. Tak prosi mój organizm, więc tak mu serwuję. A po czym wiem, że to co mu daje, mu służy? Ano po tym, że po zjedzeniu, spożyciu danego produktu czuję w brzuchu raj, dostaję ogromny przypływ energi, czuję się lekko na ciele i duszy. Dobra, przejdźmy do konkretów, bo zatrąca to o jakąś filozofię, tak mozna gadać bez końca a zegar tyka i czas leci.
piątek, 15 czerwca 2018
Menu czerwiec
Oto moje menu na koniec czerwca. Ale zimno. 16 stopni Celsjusza. Nic dziwnego, że chce mi się mięsa, ziemniaków, rozgrzewającej kaszy gryczanej, grochu. Jesli lubisz kulinarne dziwadła, to szczególnie polecam Ci skupić się na wtorku bo tam zrobiłam na ostro zupę orzechową. Wyszła boska. W środę jest groch i piszę jak go robię, aby nie mieć po nim gazów. Jest też mowa o wizycie w toalecie. W czwartek jest przepyszna sałatka z wiśni i świeżych liści szczawiu. Owoce jemy same ale fajnie je łaczyć z zielonymi liściowymi warzywami (sałata, szpinak, roszponka). Są wtedy lepiej strawne. Wsobotę jest krem czekoladowy i kotlety mielone bez bułki tartej i jajka. Może coś Ci z mojego menu podpasuje?
czwartek, 15 lutego 2018
Menu luty
Poniedziałek
Ale wygłodniałam. Po wczorajszym balu karnawałowym trwającym do 5:00 rano, chce sie jeść tym bardziej, że ja nie siedze przy stoliku. Ja tańcuję do upadłego :-)
Dwa kotlety mielone, i sałatka z dwóch ogórów kiszonych z cebulka, ziołami i przyprawami. Zamiast bułki w masie na kotlety był czerstwy namoczony chleb żytnio-razowy (wypiek własny) a zamiast panierki z bułki tartej była mąka żytnio-razowa. Kotleciki smazone na smalcu.
Dwa kotlety mielone, i sałatka z dwóch ogórów kiszonych z cebulka, ziołami i przyprawami. Zamiast bułki w masie na kotlety był czerstwy namoczony chleb żytnio-razowy (wypiek własny) a zamiast panierki z bułki tartej była mąka żytnio-razowa. Kotleciki smazone na smalcu.
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Menu styczeń
A bałwan czeka na ulepienie...:-)
Niedziela 31 grudnia
Sylwester! Z mężem i dziećmi byliśmy na zabawie karnawałowej w górach. Było super. Dzieciaczki balowały do 1:00 w nocy. Dały radę urwiski. A ja ubrałam sie w czerwoną kreację swojego projektu i sama ręcznie szyłam. To, że się nie rozpruła - to był cud. Spódnica była z prześwitującej czerwonej koronki. Była do kostek a nie do samej ziemi bo mam ładne stópki i kostki i lubię je eksponować. Zprzodu ciut krótsza. Jak się kręciłam to cudownie się kreacja unosiła. Była zwiewna jak motylek. Z przodu miała rozcięcie a pod miałam czerwoną miniówke oby majtek mi nie było widać :-) Butki czerwone na obcasie i duże czerowno-granatowe kolczyki. No fajnie to wyszło :-)
środa, 3 stycznia 2018
Postanowienia noworoczne....
Moim postanowieniem w tym roku jest nie mieć postanowień noworocznych, hi, hi, hi :-) Czyli? Czyli żyć z dnia na dzień bez patrzenia w przyszłość i bez oglądania się wstecz. W sumie to takie podejście do życia stosuję już od kilku miesięcy i cholernie dobrze mi z tym. Mam w nosie co będzie za 5, 10 lat. Wyzbyłam się całkowicie czarnowidztwa i jakiś lęków. Nie ma sensu nad tym rozmyślać. Działam SPONTANICZNIE i robię to, co mi w duszy gra. Teraz wyznaję zasadę, że jeśli człowiek robi to, co w sercu mu gra-to los go pokieruje w dobrym kierunku według jego własnych upodobań i zamiłowań tym sposobem będzie w życiu ciągle spełniony i po prostu szczęśliwy.
poniedziałek, 11 grudnia 2017
piątek, 17 listopada 2017
Menu listopad-dużo zdjęć i przepisów
wtorek, 31 października 2017
Menu październik
Po pierwsze. Trochę, trochę? Przeogromnie mi głupio, że wstawiam te moje menu nieregularnie i z przeogromnym opóznieniem. Kurde. Jestem zabiegana na maksa ale kurcze to nie jest wymówka! 10 min. dziennie można poświęcić na napisanie tego, co sie zjadło danego dnia. No bez przesady. Można to nawet zrobić z prawie zamkniętymi oczami wiec nie będę pisać, że musiałam zrobić to i tamto, nie będę się żalic i siebie usprawiedliwiać. No bo po co założyłam zakładkę "Menu miesiąca?" Ano po to, aby sobie porównać jak zmienia się moje odżywianie z miesiaca na miesiąc, z roku na rok, jak to ewouluje, jak organizm się zmienia i jego preferencje i zapotrzebowania...itd. A dla Was Kochani Czytelnicy może to być inpsiracja do tego, że MOŻNA żyć bez chemi a życie bez zamulonego mózgu jest całkiem inne, w ładniejszych kolorach, takie jakby bardziej trzeźwe...itd. Dlatego obiecuje poprawę z terminowością wstawiania postów. Zawsze w takich przypadkach sobie mówię "Iza nawaliłaś, dałaś ciała. Trudno! Idziesz dalej iiiii do przodu Yyy ha !" I zawsze wieszam sobie takie teksty na lodówkę rysując serduszka, słoneczka, aby sie nie przejmować, nie biczować, żeby nie patrzeć wstecz. Było minęło, mówi się trudno. Trzeba się otrzepać z kurzu i z dziarską miną kroczyć do przodu i realizować to, co się sobie założyło. Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Co było a nie jest nie liczy się w rejestr. Zatem dobra, nawaliłam ale kroczę dalej.
piątek, 8 września 2017
Menu wrzesień
- śniadanie I: grochówka i troszkę bułeczki kukurydzianej z masłem
- obiad: ryba bez warzyw
- kolacja: woda z jajkiem
Wtorek
- śniadanie: wywar warzywny z marchewki, pietruszki, pora zmiksowany z dwoma jajakmi
- sniadanie II troszkę soku z aroni, samej aroni , duszone jabłko
- obiad: 15:00 gulasz wołowo-borowikowy sam sos-3 talerze, plus podgarle i duszona marchewka
- kolacja: nic
Środa
- śniadanie I 9:30: wywar z maku plus sałatka z selera, marchewki, maku
- śniadanie dwa: 11: 00 kakaoz masłem plus odrobinka bułeczki kukurydzianej z masłeem
- obiad: 15:00 Zupa marchewkowo pomidorowa z cebulą na wywarze z kości cielęcej plus czerwona soczewica z cebulą, podlana zupą z glonamai wakame
- kolacja: nic
Czwartek
- śniadanie: 10:00: Woda z masłem i imbirem i miodem gotowana 3 min i zmiksowana i wypita. Potem kasza kukurydziana ugotowana na rzadko z masłem i imbirem, kurkuma, skropione cytryną. W kaszy było troszkę kaszy jaglanej. Oj, oj kaszy jaglanej to za bardzo teraz nie trawię.
- obiad 15:00: Kilka łyżek kefiru owczego z kurkumą, kminkiem, przeogromną ilością pieprzu ziołowego, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i szczypta soli. Potem uduszony por.
- kolacja 19:00: Zupa z liści brokuła. Liście z kilku brokułów (ludzie wyrzucają w zieleniaku, a ja je zbieram-kopalnia witamin-większa niż w samym brokule) gotowałam 5 min w wodzie z kurkumą, masłem, imbirem, solą, czosnkami przeciśniętymi przez praskę. Potem wszystko zmiksowałam. Pycha!
Piątek
- śniadanie 8:00: duszony szczypiorek ze skwarkami ze słoninki. Godzinę później duszone jabłka z nektarynką
- obiad: 14:00 Duszony seler, liście marchewki, biała pietruszka, por na masełku klarowanym i odrobinę kefiru z czosnkiem.
Potem już nic. Nie byłam głodna. Wypiłam jedynie kompot z jabłek, agrestu i czereśni a o 18:00 ciepłą wodę z sola. No nie wiem o co chodzi z ta wodą z solą. Bardzo mi się chce słonego. Kiedyś miałam taka fazę na sól, że gotując makaron żytnio-razowy w osolonej wodzie wypijałam tę słoną wodę i czułam się jak w raju.
Sobota
Wycieczka w góry i suchy prowiant
- śniadanie I: W autokarze 8:00 : ciepła owsianka ze słoika
- śniadanie II: 11:00: dwie czerstwe kromki czerstwego chleba żytnio-razowego
- obiad: 14:00: Najpierw uprażone orzechy, własna czekolada a potem jajka
- kolacja w domu 19:30: ciepła sałatka z buraków, cebuli, czosnku, majonezu, chrzanu z mnóstwem ziół i przypraw
Niedziela
O 7:30 wypiłam kawę czarną z miodem. Kawę gotuję 3-5 min w towarzystwie cynamonu i imbiru. W ten sposób naturalnie usuwam kofeinę, tworząc z mojej kawy cudowny, nie zakwaszający, zdrowy napój.
O 7:30 wypiłam kawę czarną z miodem. Kawę gotuję 3-5 min w towarzystwie cynamonu i imbiru. W ten sposób naturalnie usuwam kofeinę, tworząc z mojej kawy cudowny, nie zakwaszający, zdrowy napój.
- śniadanie: 10:00 Owsianka z bloga
- obiad: 14:30 Ziemniaki z koperkiem i przeogromną ilością masła (1/3 kostki)
I to koniec :-)
środa, 12 lipca 2017
Menu lipiec
Tak sobie zapisuję godziny posiłków, bo widzę, że mój organizm powoli przechodzi z 5-ciu posiłków na trzy lub dwa. Jeszcze nie ma stałych konkretnych godzin. Dopiero sobie to układa powoli. O co mniej więcej chodzi w ilościach posiłków w ciągu dnia, napisałam w poście Zmiana w częstotliwości spożywanych posiłków. Kliknij na link.
piątek, 30 czerwca 2017
Menu czerwiec-Hura! Przełom w częstości spożywanych posiłków :-) YES!!!
Jezu jak sie cieszę, z tych magicznych wskrzeszeń! :-)
Ale fajnie, fajnie! Od momentu mojej jelitówki, która przeszłam 3 tygodnie temu (kliknij na link Jelitówka kontra lekarstwa i probiotyki), jem 2 -3 razy dziennie. Ale super! Hura! Jaka wygoda. Dotychczas mój organizm wołał o 4-6 posiłków dziennie. Nie powiem, aby to była łatwizna szczególnie gdy nie je się nic na zewnątrz i wszytsko raczej ciepłe. Ciagle trzeba latać ze słoikami i termosami. No nie jest tak, że przez cały dzień jem tylko np. owsiankę. Mój organizm potrzebuje różnorodności, każdy posiłek składa się z czegoś innego i zazwyczaj ciepłego. Ale teraz odczułam luz w gotowaniu. Rany ile wolnego czasu, mniej zmywania, zastanawiania się-co zjeść. Dawno czegoś takiego nie doświadczyłam. tzn od ok 4 lat. Ale LUZ! LUZ! Ale przebosko! Codziennie się modlę, aby mi tak zostało. Zobaczymy :-)
piątek, 16 czerwca 2017
Jelitówka kontra lekarstwa i probiotyki
Tydzień temu dopadła mnie jelitówka, rozwolnienie czy rotawirus czy jakieś zatrucie. No nie wiem sama jak to nazwać, bo przeciez ja do lekarza nie pódję ;-) A po co? Żeby tracić czas i dostać masę badań i tabletek? Eeee tam! :-)
No dobra. Dopało mnie już w niedzielę wieczorem. W sobotę byłam cały dzień na truskawkach i zjadłam na plantacji 3 nieumyte soczyste czerowne owoce z krzaczka. Czy to od tego? Eeee-chyba nie.
czwartek, 25 maja 2017
Menu maj
Końcówka maja, więc wpisuję sobie moje menu z końca tego miesiąca. Jak widzisz robię to od kilku lat. To takie fajne zestawienie tego, jak wygląda moje menu teraz a jak kilka lat temu. Jest troszeczkę inne za każdym razem, ale zawsze jest bez mąki pszennej, cukru i mleka krowiego.
środa, 5 kwietnia 2017
niedziela, 12 marca 2017
Menu marzec- wzmacniająco na koniec wyczerpującego tygodnia
No nie. Tego już za wiele. Ostatnio nie wpisywałam na bieżąco mojego menu i zrobiły mi sie zaległości z grudnia, stycznia, lutego. I teraz muszę odkopywać moje zaległe jedzonko-masakra-podwójna robota. Nie ma to jak robić wszystko na bieżąco. Obiecuję poprawę. " Iza! Ćwicz regularność na blogu! :-)" I teraz sobie wyobrażam bat, którym się biczuję :-) No dobra. Jest 1 marca, pogoda słoneczna więc moje jedzonko przybiera typową marcowa aurę :-)
niedziela, 11 grudnia 2016
Menu grudzień-organizacyjnie
Zanim sobie przeczytasz o moim menu, koniecznie zapoznaj sie z postem Co jemy zimą? Przypomnę, że nie jem pszenicy, cukru i mleka krowiego. Dlaczego? O tym więcej we wpisie Diabelska trójca
piątek, 2 grudnia 2016
O tym, dlaczego piwinnyśmy wybierać nasze polskie sezonowe warzywa i owoce
Jeśli coś nie rośnie w Twoim ogródku, tego nie jedz.
No właśnie. Dlaczego chorujemy mimo, iż jemy tak dużo zdrowych, pełnych witamin owoców: pomarańczy, winogron, bananów, zdrowych warzyw: awokado, liscie kaktusa...itd. No właśnie zdrowych dla kogo? Zdrowych dla ludzi, którzy żyją w miejscu, gdzie te dobrodziejstwa rosną: Brazylijczyków, Afrykańczyków, słowem tam, gdzie klimat jest bardzo gorący.
niedziela, 27 listopada 2016
Menu listopad- na słodko :-)
Dzieci śpią a ja uzupełniam sobie menu listopadowe i popijam herbatke z imbiru, kopru włoskiego, anyżu, cynamonu, i odrobiny lukrecji. Moje kości o tej porze wołają-Iza! Daj ciepło! Więc daję :-)
Listopad-"słodkie" potrawy rządzą :-) Zrób test i przez dwa tygodnie jedz przede wszystkim "słodkie" pokarmy, które zaraz wymienię a zdziwisz się jak szybko znika potrzeba jedzenia ciasteczek, drożdżóweczek, soczków i innych słodyczy. A dlaczego? Bo organizm otrzymuje to, czego naprawdę potrzebuje, jest wzmocniony, dobrze odżywiony i zregenerowany. Tak więc serek biały na śniadanie odstaw koniecznie! Zrób test i daj znać.Tylko dwa tygodnie ;-). A co zaliczamy do naturalnych słodkości na tę pore roku?
sobota, 29 października 2016
Gotuj ze mną 19 listopada w Poznaniu:-)
No i będę gotować! Rany! Trzymajcie za mnie kciuki, bo ja taka niezdara w kuchni jestem: coś przypalę, ścierka mi spłonie, poucinam palce... Ale wiesz co? Może to i dobrze, bo w ten sposób pokażę, że nawet takie niezdary jak ja mogą coś upichcić i odzyskać zdrowie! :-) Nie trzeba być wcale perfekcjonistą! :-) Najważniejsze są chęci po prostu! :-) Słowa: "Nie wiem, nie umiem, nie potrafię, dla mnie już za późno" niech nie będą wymówką do działania!
Na spotkaniu będzie obecna Pani doktor Hanna Olejniczak, dzięki której odzyskałam zdrowie. Jej mottem są słowa Thomasa A. Edisona
” Lekarz przyszłości nie będzie aplikował leków, lecz zainteresuje pacjenta troską o STYL ŻYCIA, zadba o dietę oraz przyczyny i zapobieganie chorobom ”
Zatem warsztaty odbędą sie w Poznaniu 19 listopada o godz. 10:00
Szczegóły spotkania pod linkiem http://warsztat.pagedemo.co/ . Może wpadniesz? Pogadamy, pogotujemy, zapoznamy się...:-)
Trzymajcie kciuki bo trzęsę sie jak galareta :-) No ale do odważnych świat należy, prawda?
Pozdrawiam
Iza Lisek (pseudonim Wytrwała :-))
czwartek, 27 października 2016
Menu październik
No to pierwszy tydzień października za mną. Jak zwykle sobie zapisuję co zjadłam, aby mieć porównanie z poprzednimi latami, bo każdego roku troszkę się zmienia moje jedzonko, ewouluje, organizm domaga się za każdym razem czegoś innego. To mnie potwornie fascynujące, bo organizm sam sobie wszytsko reguluje bez potrzeby bombardowania go witaminami, suplementami... Ok., to startuję z menu październikowym :-) Może znajdziesz coś dla siebie :-)?
Wklejam moje zdjęcie na znak, że zaprezentoowane menu nie tuczy, mimo dużej ilości tłuszczu i piszę od czego tak naprawdę się tyje i co jest najważniejsze w odżywianiu.
wtorek, 25 października 2016
WYOBRAŹNIA-LOGIKA-RADOŚĆ - fundamenty życia
Męża nie ma, wyjechał na dwa tygodnie więc my z moimi dzieciaczkami co robimy? Szalejemy!:-) Raz się żyje! Ubarwiamy rzeczywistość! No bo to tak jest. Jedni widząc szary papier widzą tylko szary papier-nieużytek. A my? A my nie jesteśmy szarakami :-) Widząc wielkie opakowanie po lodówce, zapala nam się lampka w głowie i tysiąc różnych barw. Zróbmy zamek! A co! Kolorowy, zwariowany, wesoły – nasz zamek :-)
niedziela, 18 września 2016
Menu wrzesień-zdjęcia potraw :-)
Witaj! Jesteś ciekawa tego jak wyglądał wycinek mojego menu z września? Przypomnę, że nie jem pszenicy, mleka krowiego i cukru oraz konserwanty omijam szerokim łukiem. Dlaczego? Kliknij na link Diabelska Trójca: pszenica, cukier, mleko. Do dobra, teoria teorią a tu za jedzenie trzeba się brać :-) A dla tych, którzy chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe i nie wiedzą jak to zrobić, napisałam kilka słów na samym końcu tego wpisu. To co? Jedziemy z koksem? Oczywiście, że jedziemy! :-)
niedziela, 21 sierpnia 2016
Wakacyjne menu-sierpień-dobre trawienie :-)
Wakacje spędziłam nad morzem w Pobierowie. Moje menu okazało się świetne na trawienie i bardzo mi służyło - a to dzięki swojej prostocie :-).
No to startujemy :-)
Poniedziałek
- śniadanie I: ryba w panierce z mąki kukurydzianej. I tylko to. Organizm nie chciał mieszania z warzywami. Na patelni rozgrzałam masło klarowane i wlałam wrzątek. Rybę posypałam solą, skropiłam cytryną. Jajko rozbełtałam z chili a do mąki kukurydzianej dałam kurkumę. Ryba lubi chili i kurkumę. Pamiętaj o tych składnikach, decydując się na rybkę. Zatem rybę obtoczyłam w jajku i odrobinie mąki i udusiłam/usmażyłam na maśle z wrzątkiem. 5 minut i danie gotowe wraz z robocizną. Dla mnie to szybsze od robienia kanapek. Pamiętajmy-posiłki maja być ciepłe!!!! Nasze brzuchy to uwielbiają. A chodzi przede wszystkim o ich lekkość. Nieprawdaż?
- śniadanie II: jedzenie z termosa w samochodzie :-) Omlet z jednego jajka z całym podduszonym szczypiorkiem.
niedziela, 24 lipca 2016
Menu lipiec
Poniedziałek
- śniadanie I: pół czerstwej kromki chleba żytnio-razowego z masłem
- II-gie śniadanie: suszone gruszki, siemie lniane i migdały
- obiad: łyżeczka uduszonej ryby, omlet z dwóch białek i czterech żołtek, duszona cukinia, duszony por plus zioła i przyprawy
- podwieczorek/kolacja: Trwała godzinę :-) Dzieciom przygotowywałam rarytasy i co chwilę coś podjadałam. Najpierw zjadłam małeńka rybę i omleta z jednego żółtka, potem troszkę ryżu z curry i świeżą melisą (zjadłam prawie całą doniczkę :-)), fliżankę soku zmieszaną z ciepłą wodą z imbirem (seler, maleńki plasterek ananasa, liście melisy), potem odrobinkę sałatki na ciepło z kukurydzy, jagód, odrobiny zielonego groszku (w sumie był on tam niepotrzebny)
- kolacja: suchy-czerstwy kawałek biszkopta czekoladowego bezcukrowego posmarowany odrobinką miodu (skład biszkoptu: ubite jajka, soda oczyszczona, odrobina mąki zytnio-razowej i zmielone ziarna kakao, cynamon,imbir, kropla cytryny, sczypta soli-wymieszane i zapieczone :-))
sobota, 7 maja 2016
„Jak to, nie biegasz !!!??? Przecież każdy biega !!!”- „Hm...a czy muszę?”
Oczywiście to wszystko co tu napiszę to moje zdanie, spostrzeżenia, doświadczenia. Ćwiczyć nie ćwiczyć?
Moim zdaniem organizm, który jest słaby, wycieńczony nie może chwytać się za ostre treningi. Organizm musi się najpierw zregenerować, po to aby mieć siłę do ćwiczeń. Tę regenerację da przede wszystkim mądre odżywianie. Gdy powoli człowiek będzie stawał na nogi sam będzie się domagał aktywności fizycznej.
poniedziałek, 2 maja 2016
Od gotowania po charakter i realizację marzeń :-)
To moje gotowanie oprócz tego, że cudownie wpływa na zdrowie również równolegle kształtuje charakter: hartuje ducha, uczy samodyscypliny, konsekwencji, niezłomności i nie poddawania się. No bo trzeba czasami ( to znaczy ja tak robię, bo w ciągu dnia nie gotuję) wstać o 5:00 rano i zrobić posiłek na cały dzień, czasami trzeba zrobić potrawę od początku bo się coś przypaliło, nie wyszło.
piątek, 29 kwietnia 2016
Menu kwiecień
Poniedziałek
- śniadanie I: czerstwy chleb żytnio-razowy, własny pasztet z mięsa porosołowego, ogórek kiszony, zupa congee z ryżu i ziaren żyta
- obiad z termosa na dworze: ryba halibut w grubej panierce z mąki żytnio-razowej , duszona marchewka ze szczawiem i duszona cebula
Zjadłam dużo, wszystko było potwornie syte, więc kolacji już nie jadłam
niedziela, 20 marca 2016
Daj spokój z tymi witaminami
Przestańmy tak obsesyjnie śledzić tabelki witaminowe a w zamian tego, gotujmy i wsłuchujmy się w nasz organizm. Obserwujmy go. Obserwujmy to, jak nam się robi dobrze w brzuchu po posiłku.
niedziela, 6 marca 2016
Ach! Weekend- dyskotekowa magia i sushi po polsku :-)
Jest niedziela, godz. 21:00, Dzieci poszły spać a ja wspominam sobie miniony weekend. Och! Cóż to był za czas! Blog traktuję jako mój pamiętnik, więc wpisuję sobie tutaj od czasu do czasu moje wspominki :-)
W piątek mój mąż miał urodziny. Postanowiłam mu (nam :-)) zrobić niespodziankę. Wyjście na dyskotekę. Pierwsze wspólne wieczorne wyjście od 6 lat, pierwsze nasze wspólne wyjście bez dzieci!!!! :-) Rety!
sobota, 27 lutego 2016
Menu luty
Poniedziałek
- śniadanie I: 6 cebul duszonych na maśle klarowanem z czosnkiem i ogórek kiszony i 5 białek i dwie łyżki kaszy gryczanej
- wczesny obiad: zupa marchwianka zmieszana z rosołem i z jednym ogórkiem kiszonym, zagęszczona płatkami owsianymi
- podwieczorek: kulki kakaowe z płatków owsianych
- kolacja: placuszek maca, surowe żółtko rozbełtane z cytryna i roztopionym masłem klarowanym
niedziela, 21 lutego 2016
UWAGA AKCJA! A co Ci zależy? Przyłącz się! :-)
Już za tydzień 29 lutego ruszamy z Akcją „Twojej wiosennej wymiany mózgu i ciała na nowe”.
Przenikniesz do innego świata, wyrwiesz się z teraźniejszych sztywnych ram. Być może po raz pierwszy poczujesz wolność i odkryjesz siebie na nowo i być może odmienisz swoje życie już na zawsze. :-) Odkryjesz w sobie SIŁĘ, ENERGIĘ, RADOŚĆ, być może nowe pasje, możliwości i zaczniesz patrzeć z optymizmem na świat, pozbędziesz się lęków. Staniesz się WOLNA.
poniedziałek, 15 lutego 2016
Zmieniamy rzeczywistość
Słuchajcie! Od dzisiaj zero stękania, kwękania, marudzenia i jęczenia! Na niebie słońce, na krzewach pojawiają się pąki, więc tak trochę głupio chodzić z gburowatą mina, co nie?
Wiesz, mieszkam na szarym blokowisku z wielkiej płyty. To znaczy, że ja mam być też szara? O nie! O nie, nie, nie…Absolutnie nie! :-)
sobota, 13 lutego 2016
Naczynia, które można zjeść! :-)
No nie! Ja już nie wiem do czego w końcu doprowadzi mnie ta moja wyobraźnia! :-) Tego w kinach nie grają! :-) Zrobiłam naczynia, które...UWAGA... można zjeść!!! Ale numer! :-) Cieszę się jak dziki osioł, pękam z dumy tak, jak gdybym co najmniej wgrała w totolotka :-)
sobota, 9 stycznia 2016
Menu styczeń
No i początek stycznia za mną. Było trochę zimno :-) Moje menu obfituje w większą liczbę węglowodanów, ale tak chciał mój organizm. Może ma to związek z tym, że było bardzo zimno i codziennie przebywałam z dziećmi min. 2 godziny na mrozie. Na pewno nie stałam w bezruchu :-)
Poniedziałek
- śniadanie I: kubek kiślu z siemienia lnianego z jednym daktylem. A jak robię taki kisiel? Do mniej więcej 1,5 litra wody wrzucam 3/4 szklanki siemienia lnianego brązowego w całości. Gotuję ok 15 min. Powstaje fajny kleik-kisiel. Przepuszczam przez sitko na którym zostają mi ziarna a w naczyniu tylko kisiel. Dzieciom dorzucam jabłka i gruszki, gotuję trochę i mają przepyszny kisiel. Można też zmiksować. Zjadłam też dwa jajka na miękko ze szczyptą kurkumy, sporą ilością masła, pieprzem, solą i kilkoma kroplami soku z cytryny
- obiad: zupa marchwianka z bloga zmiksowana z chrząstkami z kości cielęcej szpikowej i szpikiem i z odrobiną sosu pomidorowego, który robiłam latem z pomidorów, cebuli i czosnku. Do mojej zupy-kremu dodałam sporą ilość curry. Ale rozgrzało, że hej! :-) A za sprawą zmiksowanych chrząstek zupa była szalenie przyjemna dla brzuszka i taka kremowa. Mniam!
- kolacja: Zupa marchwianka z makaronem
wtorek, 15 grudnia 2015
Menu grudzień
Oto moje menu z początku grudnia. I nie odbyło sie bez wpadki pod koniec tygodnia :-)
Poniedziałek
Poniedziałek
Dzisiaj miałam zarwaną noc-bywa i tak :-). Spałam tylko 4 godziny, więc organizm potrzebował solidnego wzmocnienia. Od kilku dni chodziło za mną długo gotowane zboże (ziarna żyta). I właśnie takim wywarem ze zboża przywitałam dzień:-)
- śniadanie I: wywar z ziaren żyta. Na szklankę ziaren zboża dałam 5-6 szklanek wody. Gotowałam tak 3 godziny. Pod koniec dodałam sól. Ten wywar zrobiłam sobie wieczorem-to znaczy robił się sam :-) Gdy szykowałam dzieci nastawiłam garnek z gotującym się zbożem. Rano sobie tylko podgrzałam. Szklanka suchych ziaren zboża kosztuje mnie tylko 70 gr! :-) Wypiłam jeden kubek i pare ziarenek zboża. Koszt: 15 gr !!!! A syci, że hej!
- śniadanie II: rosół wołowo-indyczy z bloga z kaszą jaglaną też z bloga. Kolejna dawka wzmocnienia. Kawą i czarną herbatą nie osiągnęłabym tego efektu
- obiad: w garnku podgrzałam razem kaszę jaglaną, żołądki indycze (z rosołu), ugotowaną marchewkę. Podlałam to wszystko wywarem z marchewki i cebuli. W tej pysznej mieszaninie była kurkuma, szczypta kminku, chili, dużo curry, sól. Pod koniec podgrzewania dodałam masło klarowane, które cudownie się rozpuściło i skropiłam sokiem z cytryny. Mniam :-)
- kolacja: zupa z brokuła i marchewki-to znaczy wypiłam tylko tę wodę i zjadłam tylko odrobinkę marchewki i brokuła. Zupa mi nie wyszła. Nie była smaczna.
czwartek, 3 grudnia 2015
Skąd ja to wszystko wiem? Kierunek - Koncentracja - Konsekwencja
Pewnie się zastanawiasz. Skąd ja mam tę cała wiedzę? Gdzie i kto mnie nauczył tak gotować? Na jakie kursy i szkolenia chodziłam?
Słuchaj, nauczyłam się wszystkiego SAMA! Do wszystkiego doszłam SAMA. Trzy lata temu nie miałam czasu ani kasy (no i dobrze), aby chodzić na jakieś kursy, szkolenia z których i tak bym nic nie wyniosła oprócz pustego portfela i pustej teorii z tabelkami z witaminami. Ja nie miałam na to czasu! Musiałam zakasać rękawy i po prostu gotować i karmić odpowiednio moje dzieci. Musiałam dodatkowo intensywnie z nimi pracować: rehabilitować i stymulować je. Nie będę pisać o szczegółach chorób, bo wszystko jest na blogu (w kategorii zdrowie i choroby) i nie chcę przywoływać czarnych momentów.
sobota, 28 listopada 2015
Menu listopad
Poniedziałek
- śniadanie I: marchewka duszona z cebulą z duszoną wątróbką cielęcą
- śniadanie II: duszona marchewka
- obiad: duszona marchewka z wątróbką i cebulą
- kolacja: duszona marchewka
środa, 25 listopada 2015
Sałatka, wędlinka, KIELONEK i rosołek - przepisy na Andrzejki :-)
Jest impreza! Ooooo…jest impreza :-) No właśnie. Impreza! I to nie byle jaka! Andrzejki. Hm…i co tu zrobić, aby się najeść i aby do tego było bez konserwantów, mąki pszennej, cukru i mleka oraz sezonowo i krajowo? Masakra, co? Słuchaj nie taki diabeł straszny jak go malują! Spokojnie, na wszystko jest rozwiązanie :-) Moja propozycja: sałatka, wędlinka, KIELONEK i rosołek.
Zacznę tak z "grubej rury" :-). Jeśli masz zamiar coś tam sobie „łyknąć” to musisz porządnie zjeść. To nie ma być sałata z pomidorkiem. O nie! :-) Najlepiej coś ciepłego. Możesz zjeść porządny rosół, który będzie również niezastąpiony na drugi dzień w leczeniu kaca. Dobrze zaserwować porządne mięsko z sosem warzywnym lub warzywami. Potem jakieś lekkie przekąski, sałatki i deser.
Zapraszam na przepisy. Mam nadzieję, że wybierzesz coś dla siebie :-)
piątek, 20 listopada 2015
Twój sukces :-)
Wpis ten dedykuję Wszystkim, którzy muszą lub chcą przejść na zdrową dietę, i są jednocześnie przerażeni tym gotowaniem. Trzymam kciuki i wytrwałości!
SUKCES
Jest jak jajko, które gotuje sie w garnku na twardo
Jeśli jesteś niecierpliwy
i zbyt szybko rozbijesz skorupkę,
jajko sie rozleje
i zostanie po nim tylko mokra plama
Jeśli chesz odnieść trwały sukces,
który przyniesie Ci
SZCZĘŚCIE I SATYSFAKCJĘ
Zostaw jajko w spokoju
niech się gotuje
tak długo, aż będzie gotowe
Beata Pawlikowska
Zaczynając zdrowe gotowanie nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę. Zacznij małymi kroczkami, ale do przodu i wytrwale. Pamiętaj, to ma Ci dawać przyjemność, radość, i satysfakcję.
środa, 4 listopada 2015
500 polubień na facebooku!
W niedzielę przeżyłam szok! 500 polubień fanpage'a na facebooku !!!!!!!. Jestem na nim zaledwie od początku roku 2015. Normalnie zatkało mnie i wryło w ziemię. Od trzech dni nie mogę w to uwierzyć! Jak to? Przecież żaden mój wpis nie jest sponsorowany, nigdzie się nie reklamuję i nie wchodzę na żadne fora (to znaczy raz weszłam i dałam sobie spokój). To jakaś magia i czary! Ale tymi CZARODZIEJAMI jesteście WY!!!! To WY przesyłacie dalej i rozpowszechniacie mądre gotowanie. Ja tylko siedzę w moim dwupokojowym mieszkanku w bloku z wielkiej płyty i wieczorkiem, gdy dzieci sobie śpią (lub raniutko) coś napiszę. A WY DRODZY CZARODZIEJE robicie całą resztę! SZOK i bardzo WAM za to DZIĘKUJĘ. Fajnie, że mądre gotowanie się rozprzestrzenia. DZIĘKUJĘ za Wasze wiadomości, bo tak naprawdę bloga i facebooka tworzymy tu WSZYSCY RAZEM :-) Wow!
P.S Jest jesień a ja już myślę o wiośnie :-). Szykuję coś ekstra. Będzie to coś, dzięki czemu będzie można odmienić swoje życie i być może będzie to zmiana na całe życie :-) Każdego wieczorku po 5 min coś cos tam przygotowuję (między gotowaniem jednej zupy a drugiej) bo w dzień w 100% jestem przy dzieciach. Z braku czasu robię wszystko mozolnie, małymi kroczkami, nawet tiptopkami, półtiptopkami ale zawsze do przodu :-)
sobota, 31 października 2015
Menu październik- 27 dni! Duuuuużo zdjęć! :-)
Oto moje październikowe menu bez mąki pszennej, cukru i produktów mlecznych i konserwantów. Uwaga!!!! Tego jeszcze nie było! 27 dni całodziennego menu ze zdjęciami! Dzień po dniu robiłam zdjęcia i opisywałam co zjadłam, jak się organizowałam. Chciałam Ci pokazać, że da się życ bez konserwantów. DA SIĘ!!! Trzeba tylko się ruszyć, sprężyc i działać! Ja wszystko planuję, zapisuję na kartce i da się! Chcieć to móc! Moje jedzenie nie jest drogie i opiera się tylko na naszych polskich produktach.W tym długim poście znajdziesz mnóstwo przydatnej wiedzy i przepisów. Możesz sobie wydrukować, porozcinać nożyczkami menu z konkretnych dni i powklejać do zeszytu po hasłem JESIEŃ lub porozwieszać po kuchni :-) Mam nadzieję, że się czymś zainspirujesz. W zdrowym ciele, zdrowy duch! Zatem startujemy! :-) Zapraszam do stołu :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































