No właśnie. nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W zasadzie to jestem wdzięczna losowi, za to, że nas spotkały te straszne choróbska. Szczęśliwym trafem skumulowało się u nas wszystko w jednym czasie (uczulenie Wiktorii, dziwactwa Mateuszka, moje niedomaganie, więcej w kategorii "Zdrowie i choroby"). Szczęśliwym trafem trafiliśmy na dobrych fachowców. Wiedziałam w którym kierunku mam iść. Szczęściara ze mnie! Wiedziałam po prostu, co mam robić i to robiłam. Zdałam sobie sprawę z tego, co jest ważne. Byłam i jestem blisko dzieciaków. Nie mogłam i nie mogę jeszcze wrócić do pracy. I dobrze! Życie nie ucieka mi przez palce. Nie muszę mieć samochodu, super ciuchów, tony kosmetyków (zrezygnowałam z nich, z tej bezssensownej chemii, a do tego jeszcze kosztownej). To nie jest mi do szczęścia potrzebne! Ale możliwość wstania rano, podania moim ukochanym dzieciaczkom
Idź przez życie z dzielną minką, bądź jak zawsze zuch dziewczynką!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 6 października 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)